niedziela, 29 listopada 2015

Rozdział 3





GEROGE POV
Wstałem bardzo wcześnie jak na mnie, bo była dopiero 5.30.
O 8.45 mamy obronę przed czarna magia.
Postanowiłem nie budzić jeszcze Freda, wiec obrałem się i zacząłem czytać książkę.
Po godzinie obudziła się reszta chłopaków.
- Ej, Fred, idziemy zrobić kawal Ronowi? - zapytałem
- Pająka pod poduszkę?
- Pająka pod poduszkę - przybiliśmy sobie piątkę
Cicho podeszliśmy do łózka Rona i wpuściliśmy pod jego poduszkę małego, czarnego i sztucznego pajączka. Oby tylko nie zmarł na zawal.
Na pierwsza lekcje poszliśmy pierwszy raz z dobrym humorem.
Nie będę Wam tu opisywać co się działo, bo dużo opisywania będzie jak nasz brat nas spotka.
Tak tez się stało.
Przyszedł już ubrany, ale był tak wystraszony i zły, ze widać to było na kilometr.
Zaczęliśmy się śmiać.
- Co znowu zrobiliście Ronowi? - podeszła do nas Hermiona i Ginny
- Włożyliśmy mu pod poduszkę sztucznego pająka, a co? - odpowiedział Fred
- To o której wy w ogóle wstaliście? - zdziwiła się Ginny
- To znaczy ja.... - zacząłem mówić, ale nie dane mi było dokończyć.
- To wy, prawda? To wy daliście tego pająka pod poduszkę, tak? - Ron zaczął krzyczeć
- Uspokój się - Hermiona próbowała go uspokoić, a my ponownie zaczęliśmy się śmiać.
- Zostaw mnie -  zrzucił jej rękę ze swojego ramienia - Jeśli jeszcze raz to się powtórzy będę zmuszony powiedzieć to mamie!
- Zluzuj gatki, brat. To nie nasza wina, ze masz arachnofobie - powiedziałem
- Nie wasza? Przecież to wy zamieniliście jego pluszaka w ogromnego pająka - wtrąciła Ginny
- Serio, Ginny? Musiałaś? - pokiwaliśmy głowami
- O patrzcie! Harry idzie! - po krótkiej chwili zawołała Hermiona - Jak dobrze, ze tutaj jesteś! Dłużej tej ciszy bym nie wytrzymała!
- A co się znów stało? - spytał chłopak
- Fred i George dali mu pająka pod poduszkę - odpowiedziała za dziewczynę Ginny, pokazując na Rona
- Nie wnikam w wasze sprawy, ale zabieram Rona na lekcje. Hermiona, ty tez powinnaś iść.
Po tym jak zostaliśmy sami postanowiliśmy pójść do pokoju Gryfonów.
Schody tez chyba miały dzisiaj dobry humor, bo co chwile się przesuwały.
- George, a co ty na to, żeby przez miesiąc nie robić żadnych kawałów? - odezwał się nagle Fred
- No, ja wytrzymam, ale nie wiem jak ty - zaśmiałem się
- Tak, tak. Chyba na odwrót.
- A założymy się?
- Dobra!
Założyliśmy się o to, ze przegrany zaprasza na bal pierwsza dziewczynę którą zobaczy.
Nieźle, prawda?
No, ja na pewno wytrzymam, ale Fred raczej nie. Juz się zastanawiam kto będzie jego wybranka.
Powiedzieliśmy o naszym zakładzie Ronowi, Harry'emu, Hermionie, Ginny i Lunie.
- Przez miesiąc? - zdziwiła się Ginny.
- No nieźle - uśmiechnął się Harry.
- Nie wierze - powiedziała Hermiona.
- Przynajmniej przez miesiąc będzie spokój - ucieszył się Ron.
- Robicie bardzo poważny i duży krok w swoim życiu. Jesteście pewni, ze tego chcecie? Nie warto jeszcze poczekać? Moze nie jesteście na to jeszcze gotowi? - Luna powiedziała to z taka powaga, ze przez moment myśleliśmy, ze mówi serio - A tak naprawdę, to niech przegrany nie wychodzi z pokoju, a najlepiej z łózka przez miesiąc, bo dziewczyna, która spotka moze być naprawdę fantastyczna - mówiąc ostatni wyraz robić cudzysłów w powietrzu.
Cala grupa zaczęła się śmiać.
Zacznę się modlić, żebym przez sen przypadkiem czegoś nie zrobił.











Cześć! Witam Was w kolejnym rozdziale :-) Myślę, ze jest ciut dłuższy od poprzedniego. Pisze to o 23.17. Tak ogólnie to wielkie WOW, bo macie trzy rozdziały pod rzad. Moze czwarty tez pojawi się w poniedziałek? No nie wiem.... Komentujcie i polecajcie bloga znajomym ;-)
























1 komentarz:

  1. Dłuższy jest, ale niewiele :/
    Pamiętaj, żeby nie zmieniać charakteru bohaterów, bo to psuje wszystko. W Twoim przypadku Luna nie jest Luną.
    No i trzymaj się faktów. Tak na przyszłość :)

    OdpowiedzUsuń