środa, 17 lutego 2016
Rozdział 5
George POV
Po wszystkich skończonych lekcjach razem z Fredem udałem się do Pokoju Wspólnego Gryfonów. Po drodze mijaliśmy cale stada dziewczyn, które albo się śmiały, albo pocieszały się wzajemnie, albo rozmawiały o zadaniach domowych. Bo przecież nie ma lepszych tematów niż zadania domowe.
- Banialuki - wypowiedziałem hasło kiedy doszliśmy do Grubej Damy.
- Skoro tak twierdzisz - odpowiedziała po czym otworzyła się.
W pokoju było tylko kilka Gryfonów. Byla Angelina czytająca książkę, Hermiona ucząca się na, jak stwierdzam po okładce książki, eliksiry i dwie piątoklasistki grające w szachy.
Razem z Fredem osiedliśmy po obu stronach Hermiony.
- Po co się uczysz? - zapytał brat
- Snape kazał nam się przygotować na następną lekcje. Będziemy ważyć antidotum - odpowiedziała
- Wiesz może gdzie jest Harry? - zapytałem ignorując jej odpowiedz
- Na błoniach z Ronem - odpowiedziała
Z Fredem spojrzeliśmy na siebie po czym wyszliśmy z pomieszczenia na korytarz.
Idac dało się uslyszec rozmowy niektórych portretów o tym, jacy to uczniowie są w tych czasach niegrzeczni. Jeśli mam wyrazić swoje zdanie na ten temat, to w ich czasach tez pewnie niektórzy byli "niewychowani". Zahaczyliśmy również o grupę Slizgonow z naszego roku.
- Ida rudzielce - powiedział jeden z nich
- Zdrajcy Krwi, powinniście się wstydzić
- Tacy jak wy nie powinni uczęszczać do tej szkoły
- Tak się składa, ze każdy uczeń chodzący do Hogwartu jest zapisany od szkoły od urodzenia, a wy nie macie na to wpływu - kolo nas, jak z ziemi, wyrosła Angelina - Wiec teraz pójdźcie do swojego pokoju wspólnego, lub gdziekolwiek indziej.
Uczniowie natychmiast odeszli.
- Chciałabym was tylko poinformować, ze od poniedziałku rozpoczynamy treningi do Quiddicha - powiedziała i odeszła.
- Nareszcie - wyszeptaliśmy.
Po paru minutach doszliśmy na Błonia.
- Harry, możemy cie prosić na chwile? - spytałem
- Jasne - chłopak odłożył ksiazke
Oddaliliśmy się od Rona o parę metrów.
- Słuchaj, pomyśleliśmy sobie - zacząłem.
- Ze ty - ciągnął Fred
- Ale nie wiemy nic na pewno - uśmiechnąłem się
- To tylko nasze podejrzenia, ale myślimy, ze ty - mówił Fred
- Zabujałeś się w Ginny - dokończyłem.
Chłopak popatrzył na nas z niedowierzaniem.
- No, dalej Harry, nic ci przecież nie zrobimy - rzekł Fred
- Macie racje, zabujałem się w Ginny - Wybraniec odpowiedział.
- Suuper - powiedzieliśmy - A czemu jej tego nie powiesz?
- Bo to nie jest takie łatwe.
W pewnym sensie go rozumiałem. Ja mam tak z Angelina.
- Możesz iść - powiedziałem
Harry uśmiechnął się do nas po czym odszedł znów do Rona.
Razem z bratem poszedłem do Wielkiej Sali, ponieważ wiedzieliśmy, ze tam jest Wood.
Po drodze znowu spotkaliśmy slizgonow, lecz tym razem nic do nas nie mówili.
Po paru minutach doszliśmy do drzwi, które dzieliły nas od spotkania z kapitanem drużyny. Jednak za nim weszliśmy jedna z Puchonek zaczepiła nas pytając, czy te plotki są prawdziwe.
- Jakie plotki? - spytaliśmy
- Nooo, te ze nie będziecie robić kawałów, to prawda?
- Tak, prawda - odpowiedziałem - A teraz wybacz, ale musimy iść zapytać się czegoś kapitana drużyny.
- Jasne, cześć - dziewczyna usmiechnela się i odeszła.
- Znasz ja? - Fred szybko się spytał
- Nawet jej nie kojarzę - odpowiedziałem otwierając drzwi.
Przy wejściu wzrokiem szukaliśmy Olivera. Niby powinno być to łatwe, ponieważ było strasznie mało ludzi, ale zdawało się, ze każdy z nas szuka kogoś innego.
Moj wzrok w końcu zatrzymał się na jednej postaci, a dokładniej na Angelinie. Byla na samym końcu sali w rogu. I się całowała. Spojrzałem na brata, który również na mnie popatrzył. Nie chciałem, żeby zorientował się, ze dziewczyna mi się podoba, wiec porostu znów spojrzałem na przyjaciółkę.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
